Tekst i zdjęcia: Elżbieta Sękowska

To najpierw trochę wiadomości encyklopedycznych: Jezioro Lubie, inaczej Lubieszewskie, leży na Pojezierzu Drawskim, stanowiącym centralną część Pojezierza Zachodniopomorskiego. Ma kształt rynny o dł. 14 km, leży na nim 5
wysp i otoczone jest masywnymi wałami morenowymi o stromych brzegach. Najwyższa góra (położona w części wschodniej) ma 48,4 m wysokości względnej!
Ciekawostką jest, ze między północną a południową częścią jeziora różnica poziomu wody wynosi aż 23 cm, co spowodowane jest anomalią magnetyczną. A druga ciekawostka, to że słynny "obiad drawski" Wałęsy z generalicją odbył
się właśnie nad tym jeziorem, w wojskowym ośrodku wypoczynkowym w Karwicach, a nie w Drawsku.
Cały brzeg południowy porastają Bory Karwickie, stanowiące obszar poligonu. Zasadniczo wstęp jest wzbroniony, ale ani grzybiarze, ani wędkarze nie traktują tego zbyt poważnie. Zwłaszcza, że najlepsze grzyby rosną właśnie na poligonie ! Zresztą tak naprawdę właściwy poligon zaczyna się dużo dalej, od drogi Kalisz Pom. – Drawsko Pom. Gdy parę lat spływaliśmy Drawą, bez trudu uzyskałam od komendanta jednostki pisemne zezwolenie na przepłynięcie poligonu do tej linii.

 
Wschód słońca nad jeziorem Lubie

 


Dojazd:
Do zachodniej części jeziora najlepiej od Drawska na Gudowo, do wschodniej od Złocieńca – lokalną drogą na Lubieszewo. W Lubieszewie trzeba szukać brukowanej kocimi łbami drogi z drogowskazami do trzech ośrodków wypoczynkowych nad jeziorem.

Noclegi:
Na południowym brzegu jedyną siedzibą ludzką są Karwice. Dawniej był to zamknięty ośrodek dla wojskowych i ich rodzin, obecnie otwarty dla wszystkich chętnych, pod warunkiem posiadania odpowiednio zasobnego portfela, bo w pałacu urządzono luksusowe apartamenty w równie luksusowych cenach.
Na brzegu północnym największą miejscowością wypoczynkową jest Gudowo, ale tam nie byłam, więc niewiele mogę powiedzieć. Natomiast od Lubieszewa na wschód mieszczą się kolejno trzy ośrodki: wędkarski (domki, pole namiotowe,
możliwość wypożyczenia łódek), następnie OW Lubie – drewniane domki kempingowe, pole namiotowe, wypożyczalnia) i wreszcie, 4 km od wsi – Młodzieżowy Ośrodek Zdrowego Życia „Zatonie”, prowadzony przez Kościół Adwentystów Dnia Siódmego, ale otwarty dla wszystkich: http://www.osrodek.pl/zatonie/ Gospodarze wcale nie próbują nikogo nawracać na swoją wiarę, jedynie przy bramie wjazdowej wisi tablica z prośbą o poszanowanie obowiązujących tam zasad, czyli powstrzymanie się od picia i palenia. Ale to nie znaczy, że jak ktoś w zaciszu pokoju wypije piwo czy na pomoście wypali dyskretnie papierosa, to zostanie relegowany. W ośrodku jest ładny pawilon z 2-osobowymi pokojami, dwa domki typu Brda, ogromne pole namiotowe z nowiutkimi sanitariatami i przyłączami dla przyczep, a także stary domek nad brzegiem jeziora, który upodobali sobie wędkarze i grzybiarze, bo jest do dyspozycji kuchnia, własny kibelek i prysznic, no i można bez skrępowania włazić w zabłoconych kaloszach. Pewnie się już się domyślacie, że tam właśnie każdorazowo urzędowaliśmy ;-).


Domek dla wędkarzy w ośrodku Zatonie

Flora i fauna:
Flora i fauna jak nad większością jezior, a w lesie pełna gama leśnych ptaszorow. W lesie parę razy widziałam sarny, chyba są też dziki, bo cała ściółka była zryta. 

A z flory największą atrakcją są grzyby – z racji występowania w wielkiej obfitości i małej liczby grzybiarzy. Normalnie ilość zebranych grzybów oblicza się na wiadra, w tym roku z powodu suszy było trochę gorzej. Są piękne prawdziwki, podgrzybków – zwłaszcza na poligonie – niesamowite ilości, a maślaków to miejscowi w ogóle nie zbierają, uważając je za grzyby pośledniego gatunku, po które nie warto się schylać. Ryby też są, choć nie tak dużo, jak grzybów – szczupaki, węgorze, płocie, okonie, leszcze, karasie itp. 

 

 



Podsumowanie:
Jezioro jest bardzo ładne, linia brzegowa urozmaicona, a w moim odczuciu największa jego zaleta (jak i Pomorza Zachodniego w ogóle) jest dzikość, odludność, cisza i spokój. No i są ryby i grzyby!