Tekst i zdjęcia: Elżbieta Sękowska

To będzie relacja z punktu widzenia kajakarskiego, ale mam nadzieję, że niektóre informacje przydadzą się także turystom zmotoryzowanym (pieszym? rowerowym?).


Biebrza o świcie

Najpierw o samej Biebrzy. Ma ponad 165 km, płynie prawie w całości przez Biebrzański Park Narodowy. Park dzieli się na trzy baseny: górny, środkowy i dolny, i rzeczywiście jakby się płynęło trzema różnymi rzekami.

W górnym biegu same trzciny, podmokłe łąki, możliwość przybicia do brzegu raz na 2 godziny, ani odrobiny cienia, ani na wodzie, ani na lądzie. Kąpać się za bardzo nie można, bo dno niesympatycznie muliste. Do tego lustro wody przerośnięte niesamowitą ilością chęchów (w tym roku wyjątkowo dużo ze względu na temperaturę i niski stan wody), nieraz odbijaliśmy się wiosłami bardziej od zielska, niż od wody. 

W biegu środkowym już znacznie przyjemniej, pojawiają się dość wysokie strome brzegi, za nimi łąki służące jako pastwiska dla bydła i koni. Gdzieniegdzie czasem nawet jakieś krzaczki. Od zbiegu z Kanałem Augustowskim w Dębowie w Biebrzy wyraźnie przybywa wody, mniej też zielska w wodzie.

A w dolnym biegu co zakręt, to piękna plaża ze śródziemnomorskim piaseczkiem, dno twarde, piaszczyste, multum miejsc do przybijania i kąpieli. No i wreszcie jakieś drzewa.



Ujście do Narwi


Noclegi

Kto chce skorzystać z kwatery agroturystycznej, to pełną ich listę wraz z telefonami znajdzie na stronie: 
http://www.biebrza.org.pl/pol/turyst/baza.html  

My w Lipsku (u p. Sztukowskiej, tel. 87-64-23-708) płaciliśmy 20 zł od łóżka, nie sądzę, by gdzie indziej było dużo drożej.
Natomiast amatorzy campingu mają do wyboru tylko nieliczne pola biwakowe nad rzeką. Zdecydowanie najpiękniejsze, najlepiej zagospodarowane, najspokojniejsze i najczystsze jest pole BPN w Osowcu-Twierdzy. Przestronne, porośnięte przepięknym starodrzewem, położone nad starymi fosami fortu (ale można dopłynąć kajakiem z Biebrzy). Z wygód : WC, prysznice z ciepła wodą, krany z wodą pitną, mnóstwo stolików z ławami – niektóre zadaszone, miejsca na ogniska, dostęp do gniazdek elektrycznych. Cena za biwak od osoby 4 zł, za samochód chyba coś ekstra, nie wiem, bo parking kajaka był gratis ;-). W bezpośredniej bliskości Karczma Wygoda, ze sporym wyborem ciepłych dań i piwem.

Sympatyczne jest też prywatne pole biwakowe w Sztabinie (nie mylić z gminnym!). Gospodarz przygotował nawet śmieszne domki-szałasy z trzciny krytej folią, z materacami w środku, kto nie ma namiotu albo nie chce mu się rozbijać, może w nich przenocować (8 zł od osoby). Za rozbicie własnego namiotu 5 zł/osoba. Jest dobre miejsce do kąpieli z pomostem, sławojka, drewno na ognisko wliczone w cenę noclegu. Jest też autentyczna bania, jak kto przemarznie, to może skorzystać, nie wiem, ile kosztuje. W pobliskim gospodarstwie można nabrać wody i kupić mleko, a właściciel pola za darmo dowozi do całodobowego sklepu po zakupy albo sam je przywozi, bez żadnej prowizji.


Wieża w Białym Grądzie

Zabawnie jest też na sezonowym, niewielkim polu Biały Grąd (czynne od 24 VI do 31 X). Z atrakcji: solidna wieża widokowa (szczęśliwcy mogą nawet zobaczyć łosia), sławojka, bezpłatna pobudka o 6.30 (wtedy na okoliczne pastwiska przyprowadzają krowy, które głośno mucząc usiłują staranować ogrodzenie biwaku). Nie ma mowy, żeby ktoś zaspał!

W Brzostowie (w dolnym biegu rzeki) jest aż parę prywatnych pól biwakowych. My zatrzymaliśmy się u p. Mocarskiego (4 zł od osoby) – zadaszony stół z ławeczkami, sławojka, możliwość nabrania wody ze studni, a gospodarz bardzo uczynny. Można od niego za bezcen kupić mleko słodkie i zsiadłe, przyniósł nam też własny chleb i masło, bo nam zabrakło, a za spory woreczek ziemniaków do ogniska nie chciał ani grosza („Pani, ja mam tego cztery hektary !”). Piękne miejsce z widokiem na łąki z mnóstwem ptactwa (my obserwowaliśmy ogromne stado żurawi i niezliczone ilości czajek oraz jakiejś drobnicy). I doskonałe miejsce do focenia wschodów, bo akurat słońce wstaje nad łąkami. Zaś wieczorem niezwykłe sceny rodzajowe: ogromne stada bydła są sprowadzane z łąk po drugiej stronie Biebrzy, a że nie ma mostu, to przeprawiają się przez bród. Przez tenże bród przejeżdżały traktory ciągnące ogromne przyczepy wyładowane po same niebo kostkami zżętej trzciny. A ludzie albo zadzierają odzież i przechodzą pieszo, albo przeprawiają się małymi łódeczkami (na stojąco, odpychając się od dna drągami).



Wschód w Brzostowie

Natomiast zdecydowanie odradzam pozostałe pola gminne (w Kamiennej, Sztabinie, Dolistowie, Goniądzu). Z reguły są one połączone z wiejskim kąpieliskiem – można sobie to wyobrazić: chmary dzieciarni, podpita młodzież, samochody z ryczącymi radiami, dymiące grille. A niektóre dodatkowo umieszczone są w sąsiedztwie mostów drogowych a także kolejowych - (np. w Kamiennej całą noc oprócz samochodów jeździły pociągi, przeraźliwie turkocząc i trąbiąc).

Wprawdzie Biebrza płynie przez tereny parku narodowego i rozbijanie się na dziko jest zabronione, ale nie należy zapominać, ze tereny wsi wraz z przylegającymi łąkami są wydzielone z BPN i za zgodą gospodarza i symboliczną opłatą („na piwo” - my daliśmy 5 zł za nas oboje) można się rozbić na jego terenie.

Aha, zapomniałam napisać, że oprócz wydatków na noclegi trzeba doliczyć opłatę za bilety do BPN (5 zł dziennie od osoby, dla młodzieży zniżka – 3 zł).



Atrakcje przyrodnicze


Oj, dużo ! Przede wszystkim trzeba wziąć nie tylko aparat (wskazany porządny zoom), ale i dobrej klasy lornetkę, bo fauny wprawdzie mnóstwo, ale mocno płochliwa.

Z ssaków największą atrakcję stanowi łoś, podobno żyją tam też wilki, lisy, borsuki, tchórze, gronostaje, łasice, kuny leśne, piżmaki, bobry, sarny, dziki i zające. Przynajmniej tak twierdzą w przewodniku, ja z w/w widziałam tylko jakiegoś futrzaka (wydrę? kunę?), który tak szybko przepłynął mi przed kajakiem, że nie zdążyłam wyciągnąć aparatu.

Ptaków jest naprawdę masa: żurawie, czaple, bociany, łabędzie, kaczki, czajki, rybitwy białoskrzydłe, bataliony, różne drapieżne (podobno orzeł, gadożer, myszołów, błotniak stawowy). I to w ogromnych ilościach – jak się takie stado poderwało, to aż czarno się na niebie robiło.


Troskliwa matka


Kaczucha



No i ogromne ilości ważek różnych gatunków i innych drobnych stworzonek.

Roślinność niezwykle bujna i dorodna, bezpośrednio nad wodą różne trzciny (nieraz po 3 m wysokości), sitowia, grzybienie, grążele, łączeń baldaszkowy, i całe mnóstwo innej wodnej roślinności, a prócz tego: rosiczka długolistna, storczyk krwisty, gnidosz królewski, wierzba lapońska, goryczka wąskolistna, obuwik pospolity. Znowu przepisałam z przewodnika.

 


Grzybień

Podobno najciekawszy jest rezerwat Czerwone Bagno, będący ostoją dzika i łosia, ale niewiele mogę na ten temat napisać, bo tam nie dotarliśmy.

Reasumując - moim zdaniem atrakcyjność Biebrzy i nadbiebrzańskich łąk nie polega głównie na występowaniu takich czy innych rzadkich gatunków, ale na ogólnym charakterze i nastroju tych terenów. Rzadko można się znaleźć w tak dzikich i odludnych okolicach, doświadczyć równie bliskiego kontaktu z naturą. Wprawdzie poczucie całkowitego oderwania od cywilizacji burzy nieraz warkot traktorów koszących trzcinę, ale i tak często mieliśmy wrażenie, że przenieśliśmy się na inną planetę.



Inne atrakcje

W Osowcu warto zwiedzić twierdzę wybudowaną przez Rosjan w latach 1882-1892. Zwiedzanie (tylko z przewodnikiem) trwa 2 godziny, cena zależna od ilości osób w grupie (mąż zapłacił 8 zł). Dla miłośników fortyfikacji, lochów itp. nie lada gratka.

Ciekawostkę rodzajową stanowi też wieś Jagłowo, w której przed każdym domem jest kładka do prania bielizny w rzece (widzieliśmy to na własne oczy!).

Przy samym ujściu Biebrzy do Narwi (wieś Sambory) mieściło się w XI-XIII wieku grodzisko. Oczywiście żaden ślad po nim nie został, ale można się wdrapać na górę i popodziwiać piękny widok na nadbiebrzańskie łąki.